sobota, 4 lutego 2012

mrożące krew w żyłach historie o wychodzeniu ze szpitala ;)

Zacznijmy od tego, że Dumny Ojciec zgubił mój płaszcz. Zostawił go na izbie przyjęć, poszedł ze mną rodzić i zapomniał, a że długo rodziłam to już sobie nie przypomniał. Kiedy przyszedł mnie odbierać ze szpitala pojawił się rzecz jasna bez płaszcza (ale nie dlatego, żeby się zorientował, że go zgubił, ot zapomniał w czym się przeważnie chodzi po mrozie) za to z dosyć nieortodoksyjnym zestawem ubrań, skutkiem czego dystans do samochodu pokonałam krokiem zmęczonego krakowiaka w leginsach sprzed ciąży zakładanych na siateczkowe majty niemalże przez lejek, w szalu i polarowej podomce w paseczki.

Kiedy zła jak osa zdałam teściowej sprawę z tych karygodnych zaniedbań obśmiała się serdecznie i opowiedziała mi następującą historię:

Dawno, dawno temu, kiedy do rodzących i młodych mam nie można było wchodzić, niemowlaki pokazywano stęsknionym ojcom przez okno i porozumiewano się listownie przez opłacone drobniakami położne, rodziła moja teściowa. Rodziła aż urodziła a wtedy zgłodniała. Wikt szpitalny był raczej ubogi więc ucieszyła się ogromnie otrzymawszy liścik zawiadamiający, że Zosia (siostra teścia, świeżo upieczona ciocia) wystała kawałek cielęciny i ugotuje z niego dla młodej mamy rosołek. Teściowa  czekała a rosołek nie nadchodził. Drugiego dnia, kiedy musiała już zawiązywać ślinianki na supełki pojawił się zapakowany w papierową torebkę, wyczekany słoiczek. Teściowa siadła, odkręciła i zdała sobie sprawę z ogromu tragedii: Zosia, przejęta nową rolą pokręciła wytyczne dietetyczne i teściowej ów rosołek razem z makaronem zmiksowała. Zawiedziona teściowa postanowiła kiedy tylko nadarzy się okazja zemścić się na niej równie perfidnie ale do czasu kiedy Zosia urodziła teściowej odeszły poporodowe humory i zapomniała o zemście. Los jednak nie zapomniał:

Kilka lat później, ale nadal w erze pokazywania bobasów oknem i liścików, rodziła Zosia. Urodziła, odleżała co swoje i właśnie miała wychodzić, kiedy okazało się, że idąc do porodu oddała ubrania położnej, która przekazała je jej mężowi. Mąż zabrał je do domu a ona ostała się w szpitalnej koszuli. Napisała w tej sprawie liścik. Mąż przywiózł i przesłał na górę paczkę zawierającą letnią sukienkę. Tylko letnią sukienkę, a rzecz miała miejsce w grudniu. Zosia puszczając parę uszami zeszła na dół i tupiąc (na ile była w stanie) ruszyła przez przychodnię wypełnioną zaskoczonymi jej ubiorem pacjentami (wtedy na porodówkę wchodziło się przez ambulatorium). Mąż postanowił ją ułagodzić a, że zagubiła mu się w ciżbie ryknął wielkim głosem: "Zosieńko, nie gniewaj się, przecież nikt nie wie, że nie masz na sobie majtek!".

Teraz wypadałoby napisać jakąś pointę ale ciężko wymyślić coś bardziej odkrywczego niż to, że warto przygotować sobie torbę na wyjście, podpisać ją "torba z rzeczami, które masz mi przywieźć, kiedy będę wychodziła ze szpitala" i modlić się, żeby to wystarczyło ;).

14 komentarzy:

  1. Ja miałam nieplanowaną cesarkę, a mąż na wyjście przywiózł mi jeansy biodrówki sprzed ciąży. A kończyły się akurat tam, gdzie rana. Drogę do domu spędziłam w aucie prawie na stojąco.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam uszykowany zestaw na wyjście - razem moje i małej ciuszki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a mój mąż przyniósł wszystko jak trzeba :) widzę że powinnam być z niego dumna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sobie naszykowałam wszystko i zostawiłam na widoku z przyczepioną karteczką - dla siebie i dla małego. Tylko mąż zapomniałam zabrać i musiał wracać... Przejęty był :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie sie usmiałam z tej historii! nawet przeczytalam ja mezowi... ciekawe jakie on mi 'psikusy' wiwinie. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe :D po przeczytaniu tych historii odetchnęłam ulgą, że samochodem mam 10min do szpitala i w razie co, męża bym zawróciła po brakujące części garderoby :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No, czyli nie tylko mój mąż zapominalski?:D Ja wracałam w podartych rajtuzach, swetrze bez guzików, koszuli nocnej- K. był zdziwiony że sweter to nie sukienka(?) i z wielką główką kapusty pod pachą:D

    OdpowiedzUsuń
  8. A, chciałam dodać, że dziś się z tego śmieje, ale wtedy to mi się płakać chciało:D
    Mąż mnie pocieszał, że przynajmniej każda osoba, która mnie minie na ulicy i wszyscy sąsiedzi, będą wiedzieć że ze szpitala wracam...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam dostarczone wszystko:) Jednak moja mama, jak wychodziła pierwszy raz to tato nie przyniósł jej butów - na szczęście było lato więc podreptała w kapciach:) W drugim przypadku nie została przyniesiona kurtka...tym razem było kiepsko, bo to był luty:P

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam wszystko i Antoś też - nie ma to jak zapobiegać i naszykować sobie tę cudną torbę z ciuchami do wyjścia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie zdążyłam przyszykować rzeczy dla siebie i małej, bo na izbę pojechałam prosto od gina zupełnie nic nie przeczuwają, że stanie się coś i będzie trzeba jechać wcześniej, ale mąż stanął na wysokości zadania. Niemniej na przyszłość będę pamiętać, że faceci za chiny nie pojmą słowa dekolt kopertowy/w serek/taki trójkątny/itp. - normalnie abstrakcja ;)
    A rzeczy dla małej, nie wiedząc co wybrać, przywiózł za dużo/podwójnie (b. dużo wręcz całą masę ubranek dostaliśmy w spadku :)) wcześniej przysyłając mi załamanego sms, że z tymi ciuszkami to chyba jakaś prowokacja :P mimo, że ja już od 2 tygodni wszystko prałam, składałam i widział te stosy ;)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahaha, ja miałam na szczęście wszystko, ale sąsiadki mąż zapomniał ciuszków dla malucha na szczęście nie mieszkali daleko więc szybko skoczył do domu.

    OdpowiedzUsuń
  13. jejku, jak ja wam zazdroszczę jak czytam, że mąż robi to, mąż robi tamto... Chciałabym aby mąż coś przy nas zrobił nawet jeśli miałby pomylić letnią sukienkę z zimowym płaszczem . Nas ze szpitala odbierała mama... ale przynajmniej nie było strachu że będzie coś nie tak

    OdpowiedzUsuń
  14. bezproblemowo;)) nic nie zapomniał;) rodziłam latem i jeszcze do dziś jestem mu wdzięczna, że zdołał mi wybić z głowy szpilki w zestawie wyjściowym;)) ledwo łaziłam, a bardzo chciałam wyjść ze szpitala w mini i szpilach;) mini było i trampki;)) płaskie;))

    OdpowiedzUsuń