niedziela, 29 stycznia 2012

Szczerze do bólu

Tego posta piszę głównie z myślą o ciężarówkach na wylocie. Mam nadzieję, że inne mamy mi pomogą i zbierzemy trochę rzeczy związanych z porodem i połogiem, które warto wiedzieć ale o których jakoś nikt nie wspomina.

No to zaczynamy:
  • lewatywa, wiadomo, ma służyć higienie maluszka, być może łatwiejszemu parciu ale ma jeszcze jedną wielką zaletę: po samym porodzie nie trzeba martwić się kwestią robienia kupy.
  • lewatywa działa szybko, jeśli się na nią zdecydujemy, warto na efekty oczekiwać w okolicach toalety z rolką papieru w garści.
  • lewatywa nie boli, trwa bardzo krótko, daje dziwne uczucie rozlewania się zimna po kiszkach, które od razu przechodzi.
  • po porodzie bywa, że człowiek robi się bardzo, ale to bardzo głodny, więc warto mieć coś ze sobą na tę okoliczność, zwłaszcza jeśli rodzimy w nocy i szpitalna kuchnia jest zamknięta.
  • w połogu człowiek się mocno poci, więc warto mieć sporo koszul na zapas.
  • chociaż zdarza się to rzadko, tata też może dostać baby bluesa. Tutaj można więcej poczytać na ten temat.
  • do podmywania można użyć Tantum Rosa, działa bardzo dobrze bo odkaża i trochę znieczula (ale nie bardzo). Za to trzymany w pokoju roztwór jest zimny i nie bardzo chce płynąć pod górę. Moje rozwiązanie to psikawka dyngusowa trzymana na kaloryferze. Brzmi głupio? Ale efekt zachwyca ;)! 
  • dla małego srajtusia i niewprawnej mamy wygodą mogą być jednorazowe podkłady do przeijania
  • warto mieć osobno zapakowany  (np. w rożek) zestaw dla bobasa na po porodzie: 1 pieluszka jednorazowa, 1 tetrówka, body, pajaca, czapkę, łapki-niedrapki i rożek, żeby nie musieć wygrzebywać rzeczy z 10 miejsc w torbie.
  • bywa, że noworodki straszliwie zezują i jest to zupełnie normalne ;)
- nie zawsze jest sie bardzo głodnym, ja np nic przez 5 dni nie mogłam w siebie wcisnąc ( jadłam na sile )warto miec przy sobie wode mineralna, bardzo ale to bardzo chce sie pic !! zwłaszcza mamy karmiące piersią
- pierwsze oddanie moczu po porodzie bardzo szczypie ( zwłaszcza jesli miało sie nacinane krocze ) warto wtedy polewać to miejsce woda [Miłka: mnie nie szczypało ani nie bolało, a byłam nacięta, natomiast nie chciało lecieć. Jak już poleciało, było z górki :)]
- polecam miec przy sobie cały czas telefon, bo pozniej pielegniarka nie zawsze poda a przez ten czas "odpoczynku" od razu po porodzie mialam ochote juz wszystkim powiedziec ze mam zdrowego pieknego synka !! [Miłka: święte słowa :)]
Magda:
  • na siku po porodzie warto wybrać się pod prysznic, łatwiej i przyjemniej i od razu można przemyć ewentualne szycie
  • po porodzie SN mogą pojawić się hemoroidy
  • w domu dobrze zapewnić sobie pomoc i po prostu poleżeć ile się da, wietrząc co się da ;) przeznaczając ten czas na oglądanie malucha i ćwiczenie kegla (fajnie wyrobić sobie nawyk ćwiczenia zawsze podczas karmienia) [Miłka: to świetna rada, którą od dziś wcielam w życie, dzięki :)]
- bóle parte przypominają chęć wypróżnienia (piszę o tym, bo przy pierwszym porodzie byłam w szoku),
- szycie po nacięciu krocza mimo znieczulenia boli - głównie skóra, bo mięsień nic nie czuje,
- poród popłodu może boleć, jak rodzenie drugiego dziecka  [ Miłka: na szczęście może też nie boleć, u nas poszło na jedno, nieduże parcie],
- zaraz po porodzie odczuwa się prócz głodu straszne zimno, aż trzęsie,
- podmywać się można też dużą strzykawką napełnioną Tantum Rosa, ulgę przyniosą okłady z Rivanolu,
- dobrą rzeczą są majteczki poporodowe, w szpitalu nie pozwalają, ale potem w domku się przydają [Miłka: siateczkowe są dużo lepsze niż flizelinowe bo oddychają, na Starynkiewicza w Warszawie pozwalają je nosić, nawet zachęcają]
 
To ja może dodam coś a propos CC (niestety zrobionego z musu :-(...:
  •  sam zabieg luzik, uczucie wyciągania dziecka jest niesamowite, gorzej, jak puszczają środki przeciwbólowe,
  •  przez co najmniej 8h od cesarki trzeba leżeć plackiem, co dla mnie było masakrycznym doświadczeniem [Miłka: teściowa- anestetyczka powiedziała, że nie musi być na płasko, tylko nie wolno się ruszać {dźwigać ciała}, jeśli ktoś pomoże to można trochę unieść łózko :)]
  • potem już tylko rana napieprza nieziemsko przy każdej próbie zmiany ułożenia, nie wspominając o pójściu do łazienki,
  •  laktacja pojawiła się praktycznie od razu (ufffff....)
  •  ogólnie nie było tak źle, jak myślałam :)
Mirka

  • A propos Kegla. Ja po nacieciu i rozdarciu 4 stopnia mialam przydzielona fizjoterapie (mieszkam w Anglii). Aby wiedziec czy dobrze wykonujesz cwiczenie warto zrobic probe z palcem...No wiec zaciskamy najpierw lewa strona pochwy najdluzej jak sie da, pozniej prawa, a pozniej jakby caloscia. Jesli uda nam sie zacisnac na palcu przez 10 sekund nie potrzeba cwiczen, ale w innym przypadku przez 3 miesiace intensywnie 6 razy dziennie 8 zacisniec po 5 sekund plus za kazdym razem 10 szybkich zacisniec, a jak bedzie lepiej to 2 serie dziennie do konca zycia:) Systematycznosc w tym przypadku naprawde poplaca!:)

  • A jeszcze co do pomocy po porodzie to moj maz wzial na szczescie tydzien wolnego i chwala mu za to. Po operacji nie moglam zrobic przy malym prawie nic, a pozniej mialam transfuzje krwi i tak w sumie lezalam plackiem przez tyzien. ''Zarezerwujcie'' sobie zaufana osobe na czas po porodzie, bo naprawde moze byc roznie, a o pomoc poloznej czasem bardzo trudno...

Magda

No to jeszcze co do pomocy, bo nie każdy wie:
  • Mąż może wziąć tydzień opieki nad żoną, gin (o ile zechce, ew. lekarz rodzinny) wypisuje druczek podobny do L4. Zdaje się, że przy drugim dziecku są 2 tygodnie, ale nie jestem pewna.

    - w czasie porodu warto duzo chodzic by znalezc dobra pozycje jak przyjda skurcze. Mi pomagalo oparcie krzesla lub parapet, robilam takie pompki i kolysalam biodrami, pilki sie balam, ze spadne bo nie bardzo mialam kontakt ze swiatem
    - male butelki wody, szklanka ze slomka to dla mnie nieporozumienie
    - oj trzesie, miekkie skarpetki sa fajne
    - po pierwszym siku pod prysznicem myslalam, ze wejde na sciane, bolalo bardziej niz porod. Pozniej moczylam duzo paperu w zimnej wodzie, przykladalam i szlo lepiej :)
    - w domu mialam spryskiwacz do kwiatow z rozrobiona tantum rosa, nie bylo mi po niej dobrze, zmienilam na kali, tez nie i w koncu najlepsza okazala sie przegotowana woda

    Moze mi sie dostanie, ale najlepsze przezycie po tak ok. 2-3 tygodniach to kapiel w cieplej wodzie z dodatkiem naturalnego olejku herbacianego i lawendowego oraz dla dzieci. 15 min. zdzialalo cuda, czulam sie zrelaksowana, jakbym przespala cala noc :) i opuchlizna zeszla z wiadomego miejsca. Na piersi dobrze tez podzialala ta ciepla woda i masowanie, latwo bylo pozniej karmic.

    Z reszta na wszystko najlepsza tylko woda, pepuszek odpadl po 6sciu dniach i tylko przemywalam przegotowana woda.
    O to i ja dopiszę :) Jestem po CC
    •  przez jakieś 3 wieczory po zabiegu miałam drgawki, takie jak z zimna choć spocona byłam jak mysz - powiedziano mi, że to normalne: wpływ leków i hormony po porodzie
    •  do szpitala warto wziąć podkłady do przewijania, ale dla mamy. Niestety u nas przydziałowo dostawało się jeden, więc jak któraś była dłużej w szpitalu to pod tyłek położne dawały dość szybko przemiękające papiery (jak wielkie chusteczki). Mało komfortowe.
    •  warto zabrać ze sobą sznurek (np. pasek od szlafroka) i nie po to by zarzucić sobie na szyję ;) Po CC mięśnie brzucha są poprzecinane i przy wstawaniu z łóżka boli jak cholera. Sznurek przywiązuje się do barierki w nogach łóżka i przy wstawaniu łatwiej się podciągnać. Coś jak pomocna dłoń, tyle że nie potrzebujemy do tego drugiej osoby ;)
    •  jeśli chodzi o wypróżenienie po cięciu, to bardzo pomocne jest przyciskanie 'w trakcie' do brzucha poduszki (najlepiej 'jaśka'). Byle nie za mocno ;)
      Ja o
      • cesarce i owej lewatywie- ja wykonałam w domu sama. Można zakupić w aptece. Polecam bo i spokojniej człowiek się czuje i ( tak jak było w moim przypadku) po cesarskim cięciu wizyta w wc jest naprawdę ciężka, bo człowiek nie może przeć z racji nacięcia podbrzusza.
      • wodzie. Potrzebowałam baaardzo dużo- około 5 litrów dziennie. Wspomaga produkcję mleka. Dodatkowo w pokojach jest ciepło i jest suche powietrze, co tym bardziej wzmaga pragnienie. Polecam wody w butelkach z tzw. dzióbkiem, można dzięki temu swobodnie pić nawet w pozycji leżącej.
      to i ja dopiszę ;D
      • lewatywa przed właściwą akcją to najlepszy pomysł na świecie.
      • szycie boli, jak cholera nawet.
      • przy pobraniu krwi pępowinowej nie dostaje się dziecka zaraz po urodzeniu, tylko po procedurze pobrania krwi. Trwa to kilka a może kilkanaście minut.
      • absolutnie po porodzie SN nie chce się spać, mnie adrenalina trzymała całą następną dobę.
      • wody proponuję całe jezioro załatwić bo i w trakcie i po porodzie pić się chce okrutnie.
      • polewanie się chłodnym roztworem Tantum Rosa ratowało mi życie przez pierwszy tydzień po cewnikowaniu. Inaczej nie byłam w stanie zrobić siku tak piekło i bolało.
      • świetnie na ranę po nacięciu robi jasnoróżowy roztwór nadmanganianu potasu, odkaża i szybko się goi.
      • położne rzadko kiedy pomagają same z siebie po porodzie, trzeba się domagać - na przykład żeby pokazały jak pięlęgnować pępek, czy dla mam które nie mają zielonego pojęcia jak się zmienia pieluchę czy przebiera - żeby pomogły przewinąć lub ubrać.
      • ostrożnie z herbatkami na laktację w pierwszych dobach! około trzeciej doby będzie nawał, herbatki tylko go pogorszą.

      I jeszcze coś
      •  nacięcie krocza też boli, ja przynajmniej czułam. Mimo, że wiele słyszałam na temat, że nic nie czuć.
      •  szpitalna koszulina na poród i pierwsze godziny po porodzie jest super, mnie by było szkoda zalać krwią i innymi rzeczami moje koszule :P A w pierwszej dobie po porodzie leje się z człowieka niemiłosiernie.
      •  z dzisiejszej perspektywy na pytanie w drugiej dobie czy był stolec powiedziałabym "tak" niezależnie od prawdy. Tabletki jakie dostałam były okrutne. Zero kontroli nad zwieraczem. I zamiast się dzieckiem zajmować, przez pół dnia koczowałam w pobliżu łazienki żeby zdążyć na czas.... :/
      •  zaraz po porodzie cała się trzęsłam, i było mi okropnie zimno, mimo, że podczas porodu spływałam potem. Zero kontroli nad nogami - po prostu całe się telepały.
      •  na drugi dzień dekolt, twarz i plecy miałam całe w kropki - wysiłkowe wybroczyny, które zeszły po kilku dniach.
      •  nawet jeśli w szpitalu nic nie powiedzą o zdjęciu szwów, to radzę po tygodniu iść do lekarza i chociaż część zdjąć, ulga niesamowita, a szwy rozpuszczalne, jak mi powiedział mój ginekolog, mogą się trzymać nawet dwa miesiące. Ja na ósmą dobę nie mogłam chodzić i za bardzo się ruszać przez te najbardziej zewnętrzne szwy.
      •  Poród SN=hemoroidy. Niestety. Nie wyszły mi w ciąży, za to porodzie mam takiego jeża w tyłku że masakra.
      • dzień wypisu ze szpitala i pierwsze godziny w domu to najlepszy moment połogu ;)

      ta lista będzie się mam nadzieję wydłużać, mamy, pomożecie?

      17 komentarzy:

      1. TU pisałam coś o tym - fakt o wielu rzeczach po prostu nikt nie mówi :)

        OdpowiedzUsuń
      2. - nie zawsze jest sie bardzo głodnym, ja np nic przez 5 dni nie mogłam w siebie wcisnąc ( jadłam na sile )
        - warto miec przy sobie wode mineralna, bardzo ale to bardzo chce sie pic !! zwłaszcza mamy karmiące piersią
        - pierwsze oddanie moczu po porodzie bardzo szczypie ( zwłaszcza jesli miało sie nacinane krocze ) warto wedy polewać to miejsce woda
        - polecam miec przy sobie cały czas telefon, bo pozniej pielegniarka nie zawsze poda a przez ten czas "odpoczynku" od razu po porodzie mialam ochote juz wszystkim powiedziec ze mam zdrowego pieknego synka !!

        OdpowiedzUsuń
      3. -na siku po porodzie warto wybrać się pod prysznic, łatwiej i przyjemniej i od razu można przemyć ewentualne szycie
        -po porodzie SN mogą pojawić się hemoroidy
        -w domu dobrze zapewnić sobie pomoc i po prostu poleżeć ile się da, wietrząc co się da ;) przeznaczając ten czas na oglądanie malucha i ćwiczenie kegla (fajnie wyrobić sobie nawyk ćwiczenia zawsze podczas karmienia)
        Magda

        OdpowiedzUsuń
      4. Wiedziałam, ze lewatywę chcę, jeszcze bardziej przekonałaś mnie do tej decyzji :) i czekam na kolejne dobre rady :D

        OdpowiedzUsuń
      5. - bóle parte przypominają chęć wypróżnienia (piszę o tym, bo przy pierwszym porodzie byłam w szoku),
        - szycie po nacięciu krocza mimo znieczulenia boli - głównie skóra, bo mięsień nic nie czuje,
        - poród popłodu może boleć, jak rodzenie drugiego dziecka,
        - zaraz po porodzie odczuwa się prócz głodu straszne zimno, aż trzęsie,
        - podmywać się można też dużą strzykawką napełnioną Tantum Rosa, ulgę przyniosą okłady z Rivanolu,
        - dobrą rzeczą są majteczki poporodowe, w szpitalu nie pozwalają, ale potem w domku się przydają

        OdpowiedzUsuń
      6. To ja może dodam coś a propos CC (niestety zrobionego z musu :-(...:
        - sam zabieg luzik, uczucie wyciągania dziecka jest niesamowite, gorzej, jak puszczają środki przeciwbólowe,
        - przez co najmniej 8h od cesarki trzeba leżeć plackiem, co dla mnie było masakrycznym doświadczeniem,
        - potem już tylko rana napieprza nieziemsko przy każdej próbie zmiany ułożenia, nie wspominając o pójściu do łazienki,
        - laktacja pojawiła się praktycznie od razu (ufffff....)
        - ogólnie nie było tak źle, jak myślałam :)

        Pozdrawiam
        Nowa czytelniczka :)

        OdpowiedzUsuń
      7. A propos Kegla. Ja po nacieciu i rozdarciu 4 stopnia mialam przydzielona fizjoterapie (mieszkam w Anglii). Aby wiedziec czy dobrze wykonujesz cwiczenie warto zrobic probe z palcem...No wiec zaciskamy najpierw lewa strona pochwy najdluzej jak sie da, pozniej prawa, a pozniej jakby caloscia. Jesli uda nam sie zacisnac na palcu przez 10 sekund nie potrzeba cwiczen, ale w innym przypadku przez 3 miesiace intensywnie 6 razy dziennie 8 zacisniec po 5 sekund plus za kazdym razem 10 szybkich zacisniec, a jak bedzie lepiej to 2 serie dziennie do konca zycia:) Systematycznosc w tym przypadku naprawde poplaca!:)
        Pozadrawiam. Mirka

        OdpowiedzUsuń
      8. A jeszcze co do pomocy po porodzie to moj maz wzial na szczescie tydzien wolnego i chwala mu za to. Po operacji nie moglam zrobic przy malym prawie nic, a pozniej mialam transfuzje krwi i tak w sumie lezalam plackiem przez tyzien. ''Zarezerwujcie'' sobie zaufana osobe na czas po porodzie, bo naprawde moze byc roznie, a o pomoc poloznej czasem bardzo trudno...
        Mirka

        OdpowiedzUsuń
      9. No to jeszcze co do pomocy, bo nie każdy wie:
        Mąż może wziąć tydzień opieki nad żoną, gin (o ile zechce, ew. lekarz rodzinny) wypisuje druczek podobny do L4.
        Zdaje się, że przy drugim dziecku są 2 tygodnie, ale nie jestem pewna.
        Magda

        OdpowiedzUsuń
      10. Pewnie, ze pomozemy :)

        - w czasie porodu warto duzo chodzic by znalezc dobra pozycje jak przyjda skurcze. Mi pomagalo oparcie krzesla lub parapet, robilam takie pompki i kolysalam biodrami, pilki sie balam, ze spadne bo nie bardzo mialam kontakt ze swiatem
        - male butelki wody, szklanka ze slomka to dla mnie nieporozumienie
        - oj trzesie, miekkie skarpetki sa fajne
        - po pierwszym siku pod prysznicem myslalam, ze wejde na sciane, bolalo bardziej niz porod. Pozniej moczylam duzo paperu w zimnej wodzie, przykladalam i szlo lepiej :)
        - w domu mialam spryskiwacz do kwiatow z rozrobiona tantum rosa, nie bylo mi po niej dobrze, zmienilam na kali, tez nie i w koncu najlepsza okazala sie przegotowana woda

        Moze mi sie dostanie, ale najlepsze przezycie po tak ok. 2-3 tygodniach to kapiel w cieplej wodzie z dodatkiem naturalnego olejku herbacianego i lawendowego oraz dla dzieci. 15 min. zdzialalo cuda, czulam sie zrelaksowana, jakbym przespala cala noc :) i opuchlizna zeszla z wiadomego miejsca. Na piersi dobrze tez podzialala ta ciepla woda i masowanie, latwo bylo pozniej karmic.

        Z reszta na wszystko najlepsza tylko woda, pepuszek odpadl po 6sciu dniach i tylko przemywalam przegotowana woda.

        OdpowiedzUsuń
      11. O to i ja dopiszę :) Jestem po CC

        - przez jakieś 3 wieczory po zabiegu miałam drgawki, takie jak z zimna choć spocona byłam jak mysz - powiedziano mi, że to normalne: wpływ leków i hormony po porodzie
        - do szpitala warto wziąć podkłady do przewijania, ale dla mamy. Niestety u nas przydziałowo dostawało się jeden, więc jak któraś była dłużej w szpitalu to pod tyłek położne dawały dość szybko przemiękające papiery (jak wielkie chusteczki). Mało komfortowe.
        - warto zabrać ze sobą sznurek (np. pasek od szlafroka) i nie po to by zarzucić sobie na szyję ;) Po CC mięśnie brzucha są poprzecinane i przy wstawaniu z łóżka boli jak cholera. Sznurek przywiązuje się do barierki w nogach łóżka i przy wstawaniu łatwiej się podciągnać. Coś jak pomocna dłoń, tyle że nie potrzebujemy do tego drugiej osoby ;)
        - jeśli chodzi o wypróżenienie po cięciu, to bardzo pomocne jest przyciskanie 'w trakcie' do brzucha poduszki (najlepiej 'jaśka'). Byle nie za mocno ;)

        No, resztę dziewczyny chyba napisały ;)

        OdpowiedzUsuń
      12. Ja o
        -cesarce i owej lewatywie- ja wykonałam w domu sama. Można zakupić w aptece. Polecam bo i spokojniej człowiek się czuje i ( tak jak było w moim przypadku) po cesarskim cięciu wizyta w wc jest naprawdę ciężka, bo człowiek nie może przeć z racji nacięcia podbrzusza.
        -wodzie. Potrzebowałam baaardzo dużo- około 5 litrów dziennie. Wspomaga produkcję mleka. Dodatkowo w pokojach jest ciepło i jest suche powietrze, co tym bardziej wzmaga pragnienie. Polecam wody w butelkach z tzw. dzióbkiem, można dzięki temu swobodnie pić nawet w pozycji leżącej.

        OdpowiedzUsuń
      13. to i ja dopiszę ;D
        - lewatywa przed właściwą akcją to najlepszy pomysł na świecie.
        - szycie boli, jak cholera nawet.
        - przy pobraniu krwi pępowinowej nie dostaje się dziecka zaraz po urodzeniu, tylko po procedurze pobrania krwi. Trwa to kilka a może kilkanaście minut.
        - absolutnie po porodzie SN nie chce się spać, mnie adrenalina trzymała całą następną dobę.
        - wody proponuję całe jezioro załatwić bo i w trakcie i po porodzie pić się chce okrutnie.
        - polewanie się chłodnym roztworem Tantum Rosa ratowało mi życie przez pierwszy tydzień po cewnikowaniu. Inaczej nie byłam w stanie zrobić siku tak piekło i bolało.
        - świetnie na ranę po nacięciu robi jasnoróżowy roztwór nadmanganianu potasu, odkaża i szybko się goi.
        - położne rzadko kiedy pomagają same z siebie po porodzie, trzeba się domagać - na przykład żeby pokazały jak pięlęgnować pępek, czy dla mam które nie mają zielonego pojęcia jak się zmienia pieluchę czy przebiera - żeby pomogły przewinąć lub ubrać.
        - ostrożnie z herbatkami na laktację w pierwszych dobach! około trzeciej doby będzie nawał, herbatki tylko go pogorszą.

        OdpowiedzUsuń
      14. I jeszcze coś

        - nacięcie krocza też boli, ja przynajmniej czułam. Mimo, że wiele słyszałam na temat, że nic nie czuć.
        - szpitalna koszulina na poród i pierwsze godziny po porodzie jest super, mnie by było szkoda zalać krwią i innymi rzeczami moje koszule :P A w pierwszej dobie po porodzie leje się z człowieka niemiłosiernie.
        - z dzisiejszej perspektywy na pytanie w drugiej dobie czy był stolec powiedziałabym "tak" niezależnie od prawdy. Tabletki jakie dostałam były okrutne. Zero kontroli nad zwieraczem. I zamiast się dzieckiem zajmować, przez pół dnia koczowałam w pobliżu łazienki żeby zdążyć na czas.... :/
        - zaraz po porodzie cała się trzęsłam, i było mi okropnie zimno, mimo, że podczas porodu spływałam potem. Zero kontroli nad nogami - po prostu całe się telepały.
        - na drugi dzień dekolt, twarz i plecy miałam całe w kropki - wysiłkowe wybroczyny, które zeszły po kilku dniach.
        - nawet jeśli w szpitalu nic nie powiedzą o zdjęciu szwów, to radzę po tygodniu iść do lekarza i chociaż część zdjąć, ulga niesamowita, a szwy rozpuszczalne, jak mi powiedział mój ginekolog, mogą się trzymać nawet dwa miesiące. Ja na ósmą dobę nie mogłam chodzić i za bardzo się ruszać przez te najbardziej zewnętrzne szwy.
        - Poród SN=hemoroidy. Niestety. Nie wyszły mi w ciąży, za to porodzie mam takiego jeża w tyłku że masakra.
        - dzień wypisu ze szpitala i pierwsze godziny w domu to najlepszy moment połogu ;)

        OdpowiedzUsuń
      15. Dziękuję.
        Po tym opisie wiem jedno- nie chcę mieć dziecka.
        I możecie sobie wieszać na mnie psy:D

        OdpowiedzUsuń
      16. Ja dopiero planuje dziecko, i przeczytalam ten wpis i wszystkie komentarze z ciekawosci, musze przyznac, ze na poczatku bylam przerazona i to niezle. Zaczelam sie zastanawiac, ale pozniej spojrzalam na Wasze zdjecia z dziecmi, w ciazy i zachcialam jeszcze bardziej!:) To musi byc prawdziwy szczescie wydac na swiat taki cud!:)

        OdpowiedzUsuń
      17. Za dwa miesiące wypowiem się staranniej, ale już mi się wydaje, że kilka informacji jest przydatnych... pierwszy raz w życiu pomyślałam "cieplej" o lewatywie ;)

        Sznurek do łóżka- genialny w swojej prostocie. CHyba zamontuję go w swojej sypialni! :)

        OdpowiedzUsuń