czwartek, 5 stycznia 2012

Czekamy

Dzisiaj aura nie rozpieszcza, spaceru nie będzie. Kto to widział, żeby w styczniu było prawie 10 stopni? Wyglądamy z Kotuszką przez okno i żadna z nas nie rwie się na zewnątrz. Najmłodsza kobieta w rodzinie podziela nasze zdanie i najmniejszym gestem nie zdradza chęci przeprowadzki. Siedzimy i czekamy. Niby jeszcze 30 dni ale bobas jest już gotowy: piękny, wyrośnięty, zgodnie z cukrowymi standardami - donoszony i niepospolicie wyczekany. Nawet Przyszły Ojciec - ostoja opanowania - zaczyna kruszeć i szukać pretekstu żeby znowu pogłaskać wystającą piętę i nie wyjść przy tym na mięczaka.
Nic nie robimy i nic się nie dzieje, ale to nasze nic gęstnieje i z dnia na dzień jest coraz bardziej intensywne i wszechobecne. Rzeczywistość się zakrzywia tworząc lukę na rozmiar bobasa.

3 komentarze:

  1. A jak już się doczekacie...to pięknie będzie:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekamy i my na piękną nowinę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się doczekać kiedy już Wasz Bobas przyjdzie na świat! a najbardziej czekam na poznanie jego płci i imienia :D

    OdpowiedzUsuń