piątek, 27 stycznia 2012

Cały post o kupie

Pasowanie na matkę już za mną. Skąd wiem? Stąd mianowicie, że gotowa jestem poświęcić całego posta kupie ;).
Zawsze zastanawiało mnie skąd to niezdrowe zainteresowanie kupą, wykazywane przez młode matki. Całe to celebrowanie kupy wydawało mi się dziwne, niepokojące i mówiąc wprost bez sensu. Zupełnie jakby dobrowolnie, a nawet z pewną dozą euforii, przyznać się do utraty zdrowego rozsądku. Ale doczekałam się oświecenia w tej kwestii i właśnie rozpoczynam wznoszenie ku słońcu kupowego sztandaru ;).
Całkiem nieoczekiwanie dla mnie okazało się, że kupa jest odpowiedzią, może nie na wszystkie pytania, ale na wiele takich, na które się innej odpowiedzi nie doczekamy.
Kiedy bobas pojawił się na świecie trzeba było zacząć go karmić. Wkładało się cycucha do buzi, bobas ruszał uszami i policzkami, coś jakby łykał, coś jakby jadł. Potem przychodziła położna i pytała: ile dziecko je? yyyy... nie wiem? czy się najada? yyyy... nie wiem? czy ma pani dużo pokarmu? yyyy... nie wiem?
Bo pokarm, o ile w ogóle tam był, wychodził z cycka niezauważony, wprost do bobasowej czarnej dziury i znikał. Bobas jadł ale chudł, robił smółkę ale urobku w postaci prawdziwej kupy nie było. Nie było niezbitego dowodu na to, że karmię, że zapewniam bobasowi to czego potrzebuje, czyli, że nadaję się na matkę i mam jakieś zadatki na dobrego człowieka. W tej niepewności tkwiłam 3 dni by wczoraj dostać upragnioną odpowiedź: jest piękna*, zdrowa, duża kupa! Jest pokarm! Bobas nie głoduje! Życie ma sens!
Tak to właśnie było, jest i obawiam się, ze już będzie. Każda kupa zachwyca, każda kupa daje wiarę :).

A jak już jesteśmy przy kupie: perspektywa pierwszej kupy po porodzie przeraża i przytłacza ale nie jest tak źle :). Nie ma co się bać, a nagroda za dzielność w postaci poprawy dobrostanu - ogromna.

*piękna kupa - (z macierzyńskiego) kupa dająca młodej matce poczucie bezpieczeństwa i umocowanie w świecie.

10 komentarzy:

  1. To położna się pytała czy Twoje dziecko się najada?! Ha ha ha :))
    Pozdrawiamy Bobasa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha ha ha Uśmiałam się jak to czytałam ale myślę że coś w tym jest:) Wielokrotnie słyszałam od koleżanek jak to one "zachwycają" się na dziecięcą kupą i mnie to dziwiło. Teraz wiem o co im chodzi:)
    Pozdrawiam i życzę dużo zdrowych kup:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to teraz wszystko rouuuumiem:)


    Gratuluję dobrej kupy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, to jest właśnie dowód na bycie matką - myślenie o kupie. IMO jak któaś matka twierdzi, ze ona nie rozmawia i nie myśli o kupie - to kłamie, żeby być bardziej "cool" - kupa jest ważnym wskaźnikiem zdrowia niemowlęcia i basta! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam nawet notatki o kupie :D Wszystko się kręci wokół kupy, na początku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Popłakałam się ze śmiechu :D Echhh. Niech żyje kupa!

    OdpowiedzUsuń
  7. Taak kupa ważna jest, my to wiemy, bo my ostatnio właśnie mamy problem, chciałoby się rzec śmierdzący, ale właśnie nie, bo nie ma co śmierdzieć... ;) i tak czekamy, masujemy się i prężymy i stękamy i już nie wiemy co robić żeby ulżyć i zobaczyć kupe po drugiej stronie mocy. Może ktoś ma jakiś sposób?
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  8. Dokładnie, kupa rządzi! :D

    OdpowiedzUsuń