niedziela, 15 stycznia 2012

17 dni do bobasa

Chciałam i mam, doczekałam się! Bobas ledwie od wczoraj donoszony a ja zaczęłam puchnąć, narzekać na żołądek i marudzić, że może by się już urodził. Przebiegle to wszystko natura obmyśliła, chociaż zastanawiając się ostatnio nad ciążowym fenomenem doszłam do wniosku, że trudno o potężniejszy argument w rękach kreacjonistów. To co się ostatnio ze mną dzieje, wygląda bardziej na złośliwy prztyczek w nos niż przetestowany przez miliony lat ewolucji, najbardziej optymalny sposób na pozyskiwanie kolejnych pokoleń. Takie refleksje nachodzą mnie zwłaszcza w świetle mojej zdolności zdobywania pokarmu, która zawodzi nawet wtedy, gdy pokarm bezpiecznie leży sobie na dolnej półce w lodówce lub szafce ; ).

5 komentarzy:

  1. Oj pamiętam, że jak całą ciąże nie narzekałam, tak ostatnie dwa tygodnie przemilczałam:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uroki ciąży, ale jeszcze troszkę i będzie po wszystkim ;) Powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo ta półka w lodówce to jakaś złośliwa że tak na dole i trzeba się do niej schylać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już za chwileczkę :) Piękna klepsydra...

    OdpowiedzUsuń
  5. czyli ten moment jednak przychodzi - bo mnie też, jak i wcześniej Tobie marzyło się w ciąży już na wieki pozostać ;)
    a tak poza tym, to bardzo lubię "Cię czytać",a ten post ma wyjątkowo dużo polotu :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń