wtorek, 17 stycznia 2012

15 dni - bobas daje upust

Za nami kolejny dzień spędzony w dużej mierze na izbie przyjęć. Najpierw była kolejka do KTG, kiedy się po prawie dwóch godzinach skończyła i zostały tylko dwie pacjentki, w tym ja, pojawiło się sporo pań "na ostro". Nastąpił festiwal odpłyniętych wód i rozwarć wszelkiej maści, trwający dobrze ponad godzinę.
Dobrze skruszali, zgłodniali i zmęczeni doczekaliśmy się z bobasem naszego zapisu, który okazał się zdecydowanie nieidealny. Bobas miotał się jak szatan, tłukł we wszystko, co się nawinęło i podejrzewam, że rzucał przy tym pod  nosem soczyste klątwy. Wszystko to miało odzwierciedlenie w bobasowym tętnie, które było za wysokie.
Wybraliśmy się małego choleryka na przebłaganie nakarmić, po czym, z duszą na ramieniu, powtórzyliśmy zapis. Tym razem pełen sukces: tętno jak trzeba, oscylacje jak trzeba, ruchy jak trzeba.  Kamień z serca, bo przez moment wyglądało średnio. Wniosek z tego - bobas głodny to zły, na następne zapisy trzeba będzie zabierać dla niego jakieś drobne łapówki ; ). I wniosek numer dwa - umie się ustawić, to pewne.
zdjęcie stąd :)

4 komentarze:

  1. Haha strach się bać co będzie jak pojawi się po naszej stronie brzucha

    OdpowiedzUsuń
  2. 1- a już myślałam, że bobas Twój:D
    2- po porodzie to się nie zmienia. Bobas głodny=bobas zły:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj no to nieźle się wyczekaliście... ale ważne że wszystko ok!

    OdpowiedzUsuń