sobota, 31 grudnia 2011

Podbijamy stawkę

Bobas nie daje za wygraną. Zaczął ostro testować ile mama jeszcze wytrzyma. Poprzestawiał cukry, spowodował wściekły świąd skóry a ostatnio przypomniał sobie o zgadze i skurczach (z czego na zgagę łatwo coś zaradzić).
Żyjąc tyle lat na świecie nie miałam pojęcia co to skurcz. Zdarzały mi się kiedy trenowałam pływanie, nawet dosyć często, ale co to za skurcz, który się rozciągnie i on od tego przechodzi? Dzisiaj prawdziwie zadebiutowałam na skurczowym polu: pierwszy raz zostałam wyrwana z głębokiego snu własnym krzykiem. Dosyć przerażające doświadczenie, chociaż dla mnie pewnie nawet nie w połowie tak jak dla Przyszłego Ojca.
Ale mimo kłucia się, sikania non stop, KTG co 3 dni, liczenia ruchów przez 3 godziny dziennie, zgagi, świądu i skurczów, nadal nie jestem gotowa wypuścić bobasa z brzucha, chyba musi wymyślić na mnie coś bardziej radykalnego ; ).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz