czwartek, 1 grudnia 2011

Mama - Grinch?

Nie chodzi o to, że nie lubię Gwiazdki. Nie chodzi o to, że przeszkadza mi, kiedy ludzie ją świętują. Powiem więcej, nawet mi się to podoba. Gwiazdka po prostu nie jest moja i nie będzie bobasowa. Jest za to atrakcyjna, kolorowa i w odrobinę odpustowym wydaniu - wszechobecna. Nad pogłębioną symboliką bobas się raczej nie będzie zastanawiał, ale fasadę, jak przypuszczam, chętnie zaakceptuje, bo nic nie trafia do bobasów tak jak światełka, łakocie i prezenty.
Boję się tego bardzo. Nie chcę, żeby u nas w domu hanukowe świeczki zapalał Św. Mikołaj a drejdle i gelt wisiały na choince. Z drugiej strony wiem, że w naszym niewielkim gronie nie wyczarujemy tak okazałej atmosfery oczekiwania na święta, dla nas nie będzie iluminacji, przyozdobionych wystaw sklepowych, piosenek w centrach handlowych, ramówki w telewizji. 
Pytanie co zrobić, żeby bobas docenił takie małe, ale szczere i rodzinne święta?
Jak wytłumaczyć bobasowi dlaczego stała mu się taka krzywda, że urodził się w rodzinie innego wyznania?
Co zrobić, żeby bobas nie płakał kiedy tylko do niego nie przyjdzie Mikołaj?
Chyba pozostanie przebrać się za pancernika.

7 komentarzy:

  1. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie się dzięki temu czuł wyjątkowy. Że będzie bogatszy o to, do czego większość dzieci nie ma dostępu nawet przez media i popkulturę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana nie martw się, spotkaj się z mamami tego samego wyznania co ty, porozmawiaj jak one sobie z tym radzą.
    Myślę, że nawet i te najbardziej oklepane święta i te najmniej kolorowe bardziej kameralne mogą być tak samo rodzinne i bliskie i ciche i spokojne. Jestem pewna, że to od podejścia zależy i na pewno będziesz miała wsparcie i pomoc najbliższych.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Hafija - ja wiem, że mogą być fajne bo są, z innymi mamami się widuję i wszystkie mówią jedno: jest problem, że nie ma prezentów a koledzy z przedszkola dostali, że Mikołaj nie przyszedł a przecież przychodzi do wszystkich grzecznych dzieci itd. Gdyby chodziło tylko o kwestie zrobienia atrakcyjnej Chanuki w synagodze to nie ma problemu, bo to jest fajne święto, ale trzeba przyznać, że na tle gwiazdkowego szaleństwa prezentowego wypada raczej blado.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś rozmawiałam na ten temat z koleżanką, która jest ŚJ. Nie wiem jak w Judaizmie, ale u niej nawet urodzin się nie świętuje. I ona opowiadała, że faktycznie jako dziecko czuła się poszkodowana, bo inne dzieci stale opowiadały o prezentach pod choinkę, od zajączka, na urodziny itp. I jej mama obiecała, że tez będzie dostawać prezenty, ale po prostu w różnych terminach bez okazji. Koniecznie zapakowane w ładny papier, torebeczki i uroczyście wręczony. I jeszcze jej wytłumaczyła, że prezenty najfajniejsze są jak się o nich nie wie, więc ma fajniejszą niespodziankę niż te dzieci co wiedzą, że tego i tego dnia o tej godzinie dostaną prezent ;)
    U niej się sprawdziło - możesz wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. P.S. Ten dcinek "Przyjaciół" to jeden z moich ulubionych :D padam ze śmiechu na widok Pancernika :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam kiedyś okazję poznać scenarzystów "Przyjaciół". Też mówili, że bardzo lubią ten odcinek :).

    OdpowiedzUsuń
  7. To, co proponuje Emma w swoim komentarzu wydaje mi się być fajnym kompromisem, ale łatwo Wam z pewnością nie będzie, dopóki Bobas nie zrozumie, czym się to różni.

    OdpowiedzUsuń