wtorek, 13 grudnia 2011

Lenistwo

Korzystając z wolnego dnia, wybraliśmy się z Przyszłym Ojcem do ZOO. Było absolutnie przepięknie! Pogoda cud-malina, pusto i tak cicho, że nawet pudu wylazły ze stajenki, a nie jest to częste zjawisko.  Turlaliśmy się dobre 2 godziny i chłonęliśmy błogie chwile.
Potem, jako kolejną próbę mojej siły woli, dostałam nowe cienkopisy. Walczyłam jak lew ale padłam jak mucha: kolejny dzień dobiega końca a torba do szpitala, mimo wcześniejszych deklaracji i obietnic złożonych sobie i bobasowi, pozostała niespakowana. Cienkopisy za to gruntownie wypróbowałam, efekt poniżej :).

6 komentarzy:

  1. Ja nie mogę spakować torby ani rodzić jeszcze bo... nie mam klapek!!! A bez klapek nie ma opcji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Qrczę, nigdy nie doszedł do głosu u mnie ten instynkt leżenia i jedzenia - czuję, że stracił coś cennego :D

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Czarownica - faktycznie, rodzenie bez klapek jest co najmniej niestosowne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow!! Zoo teraz? w grudniu? podziwiam :) u mnie w grę wchodzą spacery 10min góra!
    A obrazek boski :D

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Emma - coś Ty, ZOO jest wymarzonym miejscem na spacer dla ciężarówki - ławek pod dostatkiem, w budynkach i na zewnątrz, a takiego zagęszczenia bezpłatnych, czystych toalet na km2 jak żyję nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń