czwartek, 24 listopada 2011

"Ty to masz dobrze!"

Od samego początku moja ciąża przypominała odrobinę Wielką Pardubicką.
Zaczęło się kiedy jeszcze nie wiedziałam o bobasie a bobas już był: na wiadukcie zablokował mi się przedni hamulec w rowerze i pofunęłam przez kierownicę na tyle niefartownie, że wylądowałam w 90% na twarzy (w pozostałych 10% na małym palcu prawej dłoni) rozbijając sobie nos, przecinając obie wargi i ścierając sporo naskórka z twarzy. Bobas zanim było go choć trochę widać, był 2x prześwietlony i 2x poddany tomografii.
Kiedy tylko się ujawnił od razu pociągnął przyszłą mamę za żołądek. Zaczęło się nieprzytomne haftowanie, które trwało do końca 6 miesiąca.
Zaraz po haftowaniu pojawiły się problemu z cukrem. Najpierw dietka i spacerki, potem straszliwe diecisko i stepper, teraz insulinka, dietka i stepper.

Wszystkie te zdarzenia miały swoje 2 strony: jedną bardzo dobrą a drugą dosyć denerwującą.
Strona dobra: rozpaćkana twarz wydatnie ograniczyła mój apetyt, haftowanie ilość spożywanych kalorii a dieta i ćwiczenia znacznie zmniejszyły poziom cukru i dzięki temu bobas pojawił się, wyżył i nie wyrósł na bobasillę :).
Strona denerwująca to chór "zazdrośników".

Wypadku nikt mi nie zazdrościł, przynajmniej nie oficjalnie ;) ale kiedy zaczęłam haftować (bywało, że 25-30x dziennie, najczęściej koło 5-6x) pojawiło się pierwsze "ty to masz dobrze".
Okazało się, że "mam dobrze" bo:
  • "przynajmniej nie masz zachcianek"
  • "nie przytyjesz tak dużo w ciąży"
  • "możesz jeść bezkarnie" (bezkarnie? no w sumie wiszenie nas kibelkiem to prawie jak piknik)
Potem przyszła dietka i ćwiczenia. I co? Znowu okazało się, że "ja to mam dobrze".
"Mam dobrze" bo:
  • "to już tylko 3 miesiące"
  • "każdy chciałby tak zdrowo jeść nie każdy ma tyle czasu na gotowanie" (np. jogurtu 0% albo warzyw na parze przez 10 min)
  • "nie przytyjesz i jeszcze figura ci się poprawi"
  • "mieszkasz wysoko i bez windy, super nie dasz rady nie ćwiczyć, ja mieszkam nisko to mi się nie chce" (a ja mieszkam wysoko to mi się chce, im wyżej i bardziej w ciąży tym bardziej mi się chce, taka prawda ;)
Teraz przyszła insulina i nie zgadniecie: "mam dobrze"!
  • "inne osoby nie mogą się obejść bez fast foodu"
  • "są osoby, którym byłoby trudniej zrezygnować ze słodyczy"
  • "ty to się bez problemu skontrolujesz bo jesteś uporządkowana"
  • "nie każdy może mieć taką figurę w ciąży jak ty"
  • "ja to w ciąży miałam apetyt nie do opanowania, nie to co ty" (widzicie jakie proste: 1 zastrzyk i apetyt przechodzi! Powinni tę insulinę na czarno rozprowadzać dilerzy w klubach fitness ;)
Jakby ktoś znał korzyści płynące z rozstępów na tyłku albo sikania bez przerwy, chętnie się zapoznam ;).

    8 komentarzy:

    1. Haha uśmiałam się :D
      Choć nie powiem - przez moment przeszło mi przez myśl, ze takie właśnie plusy cukrzycy są niezaprzeczalnym argumentem, że to wielka łaska jaka spotkała ciężarną :P

      OdpowiedzUsuń
    2. Ty to masz dobrze, każdy by chciał mieć czas na takie spacery do toalety i z powrotem :P
      ...nie no na rozstępy nic nie umiem wykombinować :P
      ale...
      Ty to masz dobrze - już niedługo będziesz tulić takiego ciepłego noworodka :) zazdroszczę :)

      OdpowiedzUsuń
    3. Haha, ciekawe przedstawienie sprawy :D

      OdpowiedzUsuń
    4. No jak to? Oczywiście, że Ty to masz dobrze, że musisz tak często chodzić do toalety, choćby na "3 kropelki" :P Przecież pokonując tyle kilometrów dziennie do WC masz tyyyyle ruchu, a ruch to przecież dobrze w ciąży i korzystnie wpływa na figurę i w ogóle... ;)
      Magda

      OdpowiedzUsuń
    5. Ale się uśmiałam, świetnie napisane, cieszę się, że do Ciebie trafiłam (a swoją drogą gdzie się ukrywałaś?) :) Dodaję Twój blog u siebie i na pewno będę już stałą bywalczynią ;)

      OdpowiedzUsuń
    6. Korzyść z sikania co pięć minut? Wstrzymywanie jest niezdrowe przecież ;) A tak jak dostaniesz strzała w pęcherz to w 30 sekund musisz znaleźć się w łazience i:
      - ćwiczysz sprint na krótkie dystanse
      - uczysz się biegać zgięta wpół i z ściśniętymi nóżkami - cóż za cenna umiejętność
      - nie roześpisz się bo przecież w nocy też ze dwa kursy trzeba uczynić - do tego dochodzi umiejętność omijania przeszkód po ciemku
      - sprawdzisz stan wielu toalet w mieście lepiej niż niejedna inspekcja sanitarna ;)

      OdpowiedzUsuń
    7. Myślałam, myślałam i wymyśliłam: rozstępy też są bardzo cenne - przecież pionowe linie wyszczuplają!

      OdpowiedzUsuń