wtorek, 29 listopada 2011

Teść wie swoje - "całe szczęście"

Siedzę sobie w pokoju i czytam kiedy nagle wpada Teść.
- można wejść?! - woła, chociaż właściwie jest już w środku.
- oczywiście - odpowiadam zaskoczona bo prędzej można się spodziewać nagłej śmierci niż tego rodzaju wizyty.
- co to jest?! - wykrzykuje Teść wskazując na biały, plastikowy pojemnik, który stoi u nas już dobre 2 miesiące.
- kosz na brudne pieluszki - informuję.
- no to całe szczęście! - woła Teść i już go nie ma.

No fakt, myślę sobie, całe szczęście.

6 komentarzy: