środa, 23 listopada 2011

O cukrze i iluminacji

Kuję się tu i tam. W palucha żeby zmierzyć, w ramię żeby podać dawkę insuliny, znowu w palucha żeby zapisać profil i jeszcze raz. Poza oporem psychicznym kucie się nie jest złe, jak się dobrze zamachnąć, nawet się nie zauważy. Nie będę ściemniać, że taka jestem dzielna: pierwszy raz odbył się na bodaj 3 zamachnięcia i przy głośnym biadoleniu, że nie mam wcale na to ochoty, ale jak mawia mój wujek: to zupełnie jak ze wskakiwaniem pod tramwaj, nie ma co się zastanawiać, bierze się i wskakuje ; ).
Grunt, że bobas pozbawiony słodkości nie powinien już rosnąć w takim szalonym tempie jak do tej pory.

Oprócz nakłuwania tydzień przyniósł jeszcze jedną zmianę: Przyszły Ojciec dostąpił iluminacji. Upraliśmy bobasa  dobytek (ale nie cały, o nie, będą jeszcze ze 2 pralki bo bobas nie ustaje w obrastaniu w rzeczy!). Przyszłemu Ojcu przypadło w udziale wieszanie bo sznurki wysoko, bo rąk do góry nie można, no i kto przy zdrowych zmysłach wyrywałby mu z rąk robotę, na którą wcale nie ma chęci? Ja zajęłam się sprawami przyjemnymi a kiedy, po dłuższym czasie, zaczęłam się obawiać, że Przyszły Ojciec zaginął, zastałam go w łazience, przyglądającego śpioszkom. Jakie to dziwne, że robimy pranie dla człowieka, którego jeszcze nie ma - powiedział. I co najlepsze - miał rację. Dziwne, niesamowite, do niczego na świecie nie podobne, normalnie Cud!

...hmm... hmmmm... proszę Cudu, czy mógłby Cud łaskawie zejść mi z pęcherza?

Sprostowanie Przyszłego Ojca: "napisz, że ja często wieszam pranie, bo pomyślą, że to był pierwszy raz!". To prawda, Przyszły Ojciec wiesza pranie (i odkurza i zmywa), nawet czasami zupełnie sam z siebie :).

11 komentarzy:

  1. oj tak tak - ja też przed pierwszą dawką insuliny biadoliłam 3 dni :). Nie mówiąc już o tym, że nie przyjmowałam do wiadomości tego że MUSZĘ i insulina czekała w lodówce ponad tydzień :)
    Powodzenia!
    PS Jakie masz dawki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kiedy się dowiedziałam, wróciłam do domu prawie ze śpiewem: będzie kartofelek, będzie kromka chlebka, będą razowe świderki w zupie! I takie bogactwo smaku 3x dziennie! Kłucie odrobinę ostudziło entuzjazm ale nie na długo :).
    Ile będę brała jeszcze nie wiem, na razie 4jx3 + 6j na noc ale to za mała dawka i mam ją sobie podnosić codziennie o 2j aż pomiary będą dobre :).
    Na jakich dawkach się u Ciebie skończyło?

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja pranie Jankowego dobytku mam jeszcze przed sobą:)takie maleńkości, to aż się chce prać.
    W jakim proszku/płynie pierzesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. O to już kłucie, ale przynajmniej spokojniejsza będziesz o malucha :) Ja to się broniłam przed kłuciem chyba 3 tyg., ale jak cukry poszły za bardzo do góry to nie było na co czekać. Kuł mnie na szczęście mąż - sama chyba nie dałabym rady, chociaż to rzeczywiście, ani nie boli jakoś, ani straszne nie jest. Prawie nie czuć tego :) tylko ze mnie taka panikara przed igłami.
    Jakiego masz pena? Bo mnie zostały igiełki do novopen4 i paski do ketonów prawie całe, to mogłabym Ci wysłać jeśli chcesz, bo mnie i tak już nie będą potrzebne, a bez sensu, żeby tak leżały jeśli mogłyby się przydać :)
    Po wizycie poniedziałkowej u gina spokojnie czekam na termin do 7.12. Mała w normie, akuratnio na 37/38 tydzień: 3240g a i wszystkie wymiary się jakoś wyrównały na ten termin (wcześniej większe rozbieżności były). Także kończę powoli z ulgą, że wszystko ok, czego i Wam życzę i będę wysyłała pozytywne fluidy do Was żeby tak było ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta anonimowa to byłam ja - Magda ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Pani-ryżykowa piorę w eko kulach a do białego dosypałam troszkę proszku dla maluszków Lovela

    @ Magda mam Novopen4 (biorę NovoRapid i Insulatard). Jakbyś chciała napisać maila dodałam link do profilu a tam opcję mailto, mam nadzieję, że działa :).
    7.12 to już lada moment! Dalej planujecie poród sn? Trochę Wam zazdroszczę, że to prawie już :). Bardzo fajnie, że rozmiary Małej w normie, pewnie jeszcze ciut podrośnie ale 3500 to by było w sam raz :).
    Trzymam za Was kciuki dziewczyny :)!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mail wysłany :)
    Poród - tak SN. Nie ma żadnych przeciwwskazań, a już na pewno nie ze strony cukrzycy. Bardzo się cieszę z tego powodu :) Tak myślę, że do tych 3,5kg przez 2 tyg. jeszcze dobije, mam nadzieję, że nie więcej ;)
    A na razie od gina zalecanie - męża wykorzystywać :P żeby się na siódmego wyrobić ;)
    Jeśli do tego czasu nic nie ruszy, to 5.12 mam jeszcze podejść na wizytę, ale podobno już niewiele mi brakuje, więc w przyszłym tygodniu porządne sprzątanko z myciem podłóg na kolanach plus mąż "pod ręką", spacery, schody i może urodzimy ;)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  8. Miłka - podziwiam Cię i wszystkie "insulinowe" babki za odwagę!! Jak by mi przyszło robić sobie zastrzyki, to nie wiem czy bym się przemogła. Chyba bym nie potrafiła! Mąż by musiał, albo mama, ale sama sobie nie wyobrażam!! także na prawdę wielki szacun :)

    A co do prania - ja już powoli zbieram wyprawkę i aż mnie ręce swędzą żeby już prać, ale poczekam do marca/kwietnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja ostatecznie doszłam do 4j. rano i 10j. wieczorem. Pewnie obyłoby się na mniejszych dawkach ale za bardzo chudłam z niejedzenia i pani diabetolog kazała mi się najeść :)).
    Mi też zastrzyki robił mąż - sama nie dałabym rady, bo mdleję nawet przy pobieraniu krwi :P. No ale insulina okazuje się nie taka aż straszna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hehe mój cud też szczególnie upodobał sobie siedzenie na pęcherzu lub ewentualnie wbijanie w niego kończyn :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A i mój Dzidziuchowy Przyszły Ojciec sam z siebie bezustannie pomaga i pranie i firanki i naczyń mycie i wszystko inne :)

    OdpowiedzUsuń