środa, 12 października 2011

Teść wie swoje

Tak się złożyło, że na skutek różnych zawirowań rok temu zamieszkaliśmy u teściów. Teściowa jest uroczą kobietą i nawet jeśli zrobi coś nie po naszej linii, ciężko jej odmówić dobrych intencji. Teść natomiast, teść wie swoje i rzeczywistość nie ma wyboru, jeśli nie chce zostać zignorowana, musi się ugiąć ;).


Historia z brodą ale niezbyt długą:

Zaparzyłam sobie herbatę. Zrobiłam 2 czy 3 rzeczy, wróciłam po nią do kuchni, siadłam i piję. Smak od początku wydał mi się podejrzany ale tak już teraz mam, dzień wcześniej podobnie paskudnie smakowały mi orzechy ziemne i razowe pieczywo, teraz pewnie przyszła kolej na herbatę, naturalna kolej rzeczy. Piję, piję aż dopiłam i co zobaczyłam na dnie? Rybie flaki i łuski.
Zła jak osa udałam się do teścia, żeby zapytać dlaczego mi wrzucił rybie flaki do herbaty. Byłam przekonana, że zrobił to niechcący i nawet nie zauważył ale ciążowy temperament nie pozwolił mi sprawy zmilczeć. Idę i co słyszę? "Po pierwsze nie do herbaty tylko do esencji a po drugie wcale nie dużo!".

No i jak tu go nie kochać?

2 komentarze: