piątek, 28 października 2011

Słodkie zmartwienia

Dzisiaj wypada nasza studniówka (ale o wbiciu się w czerwone majtki mogę raczej zapomnieć ;)), która przebiega pod znakiem słodkości i cukru, a konkretniej glukozy. Wczoraj obciążaliśmy się z bobasem ulepkiem z 75 gramów i wyszło, że to dla nas za dużo. Mam w domu glukometr więc dostałam zalecenie, żeby pisać co zjadłam i mierzyć. O ile na czczo jest pięknie bo 97 mg/dl to po zjedzeniu 3 kanapek z ciemnego pieczywa z białym serem i kiełkami i odczekaniu godziny cukier wyorbitował na 210 mg/dl. Na drugie śniadanie mała porcja pełnoziarnistych płatków i 171 mg/dl.
Wychodzi na to, że albo ja jestem słodka dziewczyna albo to przez słodkiego bobasa. Oj, chyba będzie dietka.

3 komentarze:

  1. ech trzymam kciuki żeby była tylko dietka! Ale spokojnie - da się to przeżyć :)
    Ja po cukrzycy ciążowej widzę same plusy - po ciąży byłam o 5 kilo chudsza niż przed :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciemne pieczywo jest z dodatkiem miodu lub karmelu i to dlatego tak cukier skacze, mimo, że przekąska jest "cienka".
    A dietę da się przeżyć, z resztą zdrowie Dzidzi najważniejsze

    OdpowiedzUsuń
  3. Heh, moje nie było bo sama piekłam :). Ale jasne, że da się przeżyć, tym bardziej że to tylko 3 miesiące, a tyle to jak mówi mój tata "na brzytwie można przesiedzieć" ;)

    OdpowiedzUsuń