czwartek, 20 października 2011

Mania kiełkowania

O wiele prościej i praktyczniej byłoby gdybym miała zachcianki na ogórki kiszone czy lody.  Można by wtedy wysłać Przyszłego Ojca na, znane z komedii romantycznych, nocne polowanie. On miałby szansę się wykazać, ja poczuć jego troskę a upragniony obiekt w ciągu godziny lądowałby na moim talerzu. Ale nie, trzeba było oryginalnie!

 Mój zupełnie niewinny przedciążowy apetyt na kiełki obecnie przeistoczył się potwora nie do opanowania. Pożądam kiełków jak Smok Wawelski dziewic (albo koń owsa) i biada temu, kto stanie mi na drodze! A pozyskanie kiełków,  jest proste ale rozciągnięte w czasie: trzeba kupić nasiona, namoczyć, wysiać, przelewać i co najgorsze, cierpliwie czekać.

Żeby zapewnić ciągłość dostaw rozbudowałam kiełkownicę o 3 piętra. Przyszły Ojciec, rozumiejąc powagę sytuacji, z troską zaproponował mi dokupienie kolejnych 3. Zakupiłam w ilościach półprzemysłowych nasiona:
lucerny, brokuła, rzodkiewki, koniczyny, czerwonej kapusty, fasoli mung, lnu, ryżu, rzeżuchy, pszenicy i surowe orzechy ziemne. Póki co ani razu nie udało mi się donieść kiełków do lodówki.

4 komentarze:

  1. O fuj! Jedzenie zdecydowanie nie dla mnie ;)

    Echhh co do pasa, to mam sztuk 2 z H&M za 10zł zakupione w promocji i nadal w pasie nad brzuchem odstają, bo za wąska jestem jeszcze :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam Mniam - są jakieś kiełki których nie powinno się w ciąży jeść - chyba soi, bo zawierają jakieś hormony... fito...cośtam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiłaś mnie i postanowiłam poszukać: o ile polskie strony zachęcają do spożywania w ciąży wszystkich kiełków zwłaszcza lucerny, strony zagraniczne podchodzą z większą ostrożnością. Odradzają jedzenie kiełków z supermarketu ze względu na wilgotne środowisko w którym może się rozwijać np. salmonella i inne paskudztwa podobnie jak w surowej rybie czy mięsie. Domowe czyściutkie kiełki są ok :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubie takie rzeczy. Ja lubię wszystko co zielone(owoce i warzywa) od małego się tym żywię.

    OdpowiedzUsuń