środa, 19 października 2011

Karmazynowy Mściciel czyli rozstąpiłam się

Mimo wcierań, masowań i innych rozpaczliwych prób uniknięcia tego losu pojawił się wczoraj na lewym pośladku. Ma ponad 20 cm długości, jest paskudny, porozgałęziany i tak się sprytnie umiejscowił, że wylezie spod każdego kostiumu. Czysta perfidia. A może oficjalne pasowanie na przyszłą mamę? Pamiątka na ciele jak tatuaż czy plemienne wzory? Order bobasa, który powinnam z dumą nosić?
Zwalczyć go raczej nie zwalczę, więc pracuję nad polubieniem :).

4 komentarze:

  1. ja też mam na tyłku taki, ale na szczęście jest z tyłu i ja go nie widzę a co z oczu to z serca, więc się nie przejmuj ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze: dziękuję za odwiedziny u mnie :)
    Po drugie: na razie nie chodzę w ciężarówkach, bo na brzuszku jeszcze za bardzo odstają, nad czym ubolewam, bo spodni już nie dopinam - pozostaje mi przechodzić w legginsach do czasu aż brzuch jeszcze troszkę urośnie :(
    Po trzecie: wmawiaj sobie, że rozstępy ciążowe są urocze :P choć sama pewno się załamie gdy pojawią się u mnie ;)
    Pozdrawiam!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie nazwałaś Mściciela "order bobasa" niesamowite :)
    ja mam sporo takich orderów :D:D:D
    Yllka

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, ja po dwóch ciążach i dwóch porodach jestem jednym wielkim chodzącym orderem bobasa :P i nadal walczę nad polubieniem...

    OdpowiedzUsuń