piątek, 28 października 2011

Słodkie zmartwienia

Dzisiaj wypada nasza studniówka (ale o wbiciu się w czerwone majtki mogę raczej zapomnieć ;)), która przebiega pod znakiem słodkości i cukru, a konkretniej glukozy. Wczoraj obciążaliśmy się z bobasem ulepkiem z 75 gramów i wyszło, że to dla nas za dużo. Mam w domu glukometr więc dostałam zalecenie, żeby pisać co zjadłam i mierzyć. O ile na czczo jest pięknie bo 97 mg/dl to po zjedzeniu 3 kanapek z ciemnego pieczywa z białym serem i kiełkami i odczekaniu godziny cukier wyorbitował na 210 mg/dl. Na drugie śniadanie mała porcja pełnoziarnistych płatków i 171 mg/dl.
Wychodzi na to, że albo ja jestem słodka dziewczyna albo to przez słodkiego bobasa. Oj, chyba będzie dietka.

środa, 26 października 2011

"3" z przodu

Okrągłe rocznice skłaniają ludzi do rozrachunków, podsumowań i innych tam refleksji a, że jedną taką mam świeżo w pamięci, zaczęłam się zastanawiać czy jestem zadowolona z dotychczasowych postępów w życiu.
Trzydziestka, bo o niej mowa, podkradła się niepostrzeżenie kiedy całą swoją energię i uwagę kierowałam na zasiedlającego mnie bobasa. Bobas uratował mnie przed nerwowym wyliczaniem zysków i strat, paniką i zamartwianiem się zmarszczkami. Nie pojawił się u nas od razu, kazał na siebie długo czekać. W planach przed trzydziestką miały być 2, potem jeden a potem jakiś, kiedykolwiek. Teraz kiedy bobas jest i zdrowo rośnie, niezrealizowane plany, siwe włosy i zmarszczki nie mają odwagi się wychylić i zawracać mi głowy. Wszystko jest dokładnie tak, jak powinno :).

Zresztą Garfield skończył 30 lat już 3 lata temu a jak świetnie się trzyma!
Minusy: kłopoty z pamięcią, wypadanie sierści, włosy w nosie i uszach, plamy wątrobowe, szwankujące stawy i obwisła skóra. Plusy: tort. Nie ma porównania.

poniedziałek, 24 października 2011

Klęska urodzaju

Wychodząc z założenia, że lżej i łatwiej mi raczej już nie będzie, dosyć wcześnie zabrałam się za kompletowanie bobasowej wyprawki. Jedno załatwione, martwić się nie trzeba, z głowy, te rzeczy.

Plan był prosty ale, jak się okazało nie pozbawiony wad, bo jakieś 2 tygodnie temu rozpoczął się niekontrolowany spływ bobasowych dóbr. Bobasowe ubranka w nieprzytomnych ilościach wylewają się z każdej szafy, bobasowe śpiworki, rożki, kocyki i kołderki wypełniły skrzynię łóżka. Cały pokój zyskał nowy temat przewodni z koszem na brudne pieluszki na honorowym miejscu ;).

I tak bobas ma już:

  • 5 pajacyków grubych
  • 23 pajacyki cienkie
  • 1 para śpiochów grubych
  • 1 para śpiochów cienkich
  • 9 par bodziaków  z długim rękawem
  • 7 par bodziaków  z krótkim rękawem
  • 7 kaftaników z długim rękawem
  • 3 kaftaniki z krótkim rękawem
  • 3 pary rajstopek grubych
  • 3 pary rajstopek cienkich
  • 7 par spodenek
  • 6 bluz
  • 7 par rampersów
  • 8 par skarpetek w tym 2 grube
  • 4 pary podkolanówek
  • 3 pary rękawiczek niedrapek
  • 6 czapeczek w tym 2 wiązane
  • 1 szlafroczek

A to może jeszcze nie być koniec. Wydaje się, że pierwszy miesiąc oblecimy bez prania ;)

czwartek, 20 października 2011

Mania kiełkowania

O wiele prościej i praktyczniej byłoby gdybym miała zachcianki na ogórki kiszone czy lody.  Można by wtedy wysłać Przyszłego Ojca na, znane z komedii romantycznych, nocne polowanie. On miałby szansę się wykazać, ja poczuć jego troskę a upragniony obiekt w ciągu godziny lądowałby na moim talerzu. Ale nie, trzeba było oryginalnie!

 Mój zupełnie niewinny przedciążowy apetyt na kiełki obecnie przeistoczył się potwora nie do opanowania. Pożądam kiełków jak Smok Wawelski dziewic (albo koń owsa) i biada temu, kto stanie mi na drodze! A pozyskanie kiełków,  jest proste ale rozciągnięte w czasie: trzeba kupić nasiona, namoczyć, wysiać, przelewać i co najgorsze, cierpliwie czekać.

Żeby zapewnić ciągłość dostaw rozbudowałam kiełkownicę o 3 piętra. Przyszły Ojciec, rozumiejąc powagę sytuacji, z troską zaproponował mi dokupienie kolejnych 3. Zakupiłam w ilościach półprzemysłowych nasiona:
lucerny, brokuła, rzodkiewki, koniczyny, czerwonej kapusty, fasoli mung, lnu, ryżu, rzeżuchy, pszenicy i surowe orzechy ziemne. Póki co ani razu nie udało mi się donieść kiełków do lodówki.

środa, 19 października 2011

Karmazynowy Mściciel czyli rozstąpiłam się

Mimo wcierań, masowań i innych rozpaczliwych prób uniknięcia tego losu pojawił się wczoraj na lewym pośladku. Ma ponad 20 cm długości, jest paskudny, porozgałęziany i tak się sprytnie umiejscowił, że wylezie spod każdego kostiumu. Czysta perfidia. A może oficjalne pasowanie na przyszłą mamę? Pamiątka na ciele jak tatuaż czy plemienne wzory? Order bobasa, który powinnam z dumą nosić?
Zwalczyć go raczej nie zwalczę, więc pracuję nad polubieniem :).

niedziela, 16 października 2011

Metrówka

Dzisiaj zaistniały 2 ważne okoliczności przyrody:
  • po pierwsze zaczynamy 25 tydzień ciąży. Jeśli wierzyć internetowi bobas jest już wielkości bakłażana: ma ponad 30 cm długości i waży ponad pół kilo.
  • po drugie świętujemy metrówkę: wybrzuszyliśmy się uzyskując obwód okrągłego (bardzo okrągłego ;)) metra. Mogliby nas trzymać w Sevres pod Paryżem jako wzorzec, bardzo wygodny, bo nie trzeba przykładać, wystarczy potoczyć.
W czasie ostatnich 24 tygodni:
  • nasza waga wzrosła o 7kg
  • biust z kieszonkowego 70B zmienił się w biuścillę 75E
  • przybyły nam 34cm w pasie
  • tydzień temu pępek wyskoczył na zewnątrz
  • prawa stopa urosła o jeden numer

Bobas robi co może, żeby dać o sobie znać a ja nadal nie mogę uwierzyć. Wiem, że mam bobasa na pokładzie, przecież z nim rozmawiam, śpiewam mu, czuję jak kopie. Wiem, ale nie wierzę. Uwierzę jak zobaczę :).

sobota, 15 października 2011

Brzuch publiczny

Po przeczytaniu tego posta zaczęłam się zastanawiać jak kwestia straszenia przez bardziej doświadczonych wygląda w ciąży. Owszem, straszą trochę porodem, laktacją, nieprzespanymi nocami i brakiem czasu ale nie w takim natężeniu żeby było to warto roztrząsać.

Zauważyłam natomiast inną rzecz: mój brzuch przestał być moim brzuchem a zaczął być własnością publiczną, szczególnie starszych pań. I nie mówię o klasycznym: "na kiedy termin? oooo, to duży/malutki ma pani brzuszek jak na ten miesiąc! A będzie chłopiec czy dziewczynka? Ja myślę, że jednak to drugie..."

Wybrałyśmy się z koleżankami do sklepu z używaną odzieżą. Stałam właśnie w kolejce do przymierzalni kiedy jedna z pań nie wytrzymała:
-ja panią bardzo proszę, żeby nie tłamsiła tak pani tego dziecka!
Zamieniona w pogrubiony, podkreślony znak zapytania czekałam na dalsze wyjaśnienia.
-chodzi przecież o ciemne kolory moja droga!  Pani ma na sobie czarne spodnie, przy samym brzuchu, nie można!
Wtedy wkroczyła pani numer 2:
-spójrzcie tylko jakie ubrania ta pani dla siebie wybrała! Chciałaby pewnie żebyśmy wszystkie się tak ubierały! - wysyczała wskazując na trzymane przez panią numer 1 kwietne koszule non iron.
-tak, tak - poparły panią nr 2 inne kupujące
-ależ droga pani - odparowała pani numer 1 - wszyscy wiemy, że kolor wpływa na samopoczucie i energię! Zaklinam cię gołąbku, niech pani nie nosi czerni. Dziecko będzie przygaszone. Czy ma pani na sobie więcej czarnych rzeczy?
- podkoszulkę - wyznałam
- też przy samym brzuchu! - tego już dla pani nr 1 było wyraźnie za dużo.
- a gdzie ma mieć? - zapytała pani nr 2 po czym zwróciła się do mnie - proszę mi obiecać, że będzie pani dalej nosić czarne ubrania!

Wyszłam ze sklepu i temat niby zniknął ale nie do końca, bo starsze panie czają się tu i tam, zawsze skore do udzielania rady:
- nie trzymaj rąk w kieszeniach bo przedwcześnie urodzisz,
- nie podnoś rąk do góry i nie noś łańcuszków bo się w pępowinę zaplącze,
- nie patrz na księżyc bo będzie łyse, zwłaszcza na księżyc w pełni,
- nie noś ubrań przy ciele bo zauważą, że jesteś w ciąży i ktoś zauroczy,
- i nigdy, ale to przenigdy nie patrz, jak ktoś zapala świeczki lewą ręką, bo nie i już

Nie mogę się na bobasa doczekać,  nie tylko dlatego, że będzie bobas, ale też dlatego, że mój brzuch stanie się z powrotem jedną z części mojego ciała.

piątek, 14 października 2011

Lulaj bobas

Od kilku tygodni bobas wykazuje zainteresowanie muzyką. Na niektóre piosenki reaguje szczególnie pozytywnie - delikatnym fajtaniem. W związku z tym, że śpiewnie i granie bobasowi przynosi rozliczne korzyści, postanowiłam sobie i jemu nie odmawiać tej małej przyjemności :).

Pośród wszystkich testowanych piosenek bobas upodobał sobie szczególnie 2:

Muzyka: Krzysztof Marzec, tekst: Ewa Chotomska, akordy
Mydło lubi zabawę

Mydło lubi zabawę w chowanego pod wodą  C F C G F C
Każda taka zabawa jest wspaniałą przygodą C F C G C
Kiedy dobry ma humor to zamienia się w pianę C F C G F C
A jak znajdzie gdzieś słomkę, puszcza bańki mydlane. C F C D G

Ref.:
Mydło wszystko umyje, nawet uszy i szyję
F G C a
Mydło, mydło pachnące jak kwiatki na łące F G F C

Mydło lubi kąpiele, kiedy woda gorąca
Skacząc z ręki do ręki, złapie czasem zająca
Lubi bawić się w berka, z gąbką chętnie gra w klasy
I do wspólnej zabawy wciąga wszystkie brudasy.


Muzyka i tekst: June Carter i Merle Kilgore, wykonanie: Johnny Cash, akordy
Ring Of Fire  


Love Is A Burning Thing G C G
And It Makes A Fiery Ring C G
Bound By Wild Desire C G
I Fell Into A Ring Of Fire C G

CHORUS:
I Fell Into A Burning Ring Of Fire D C G
I Went Down, Down, Down D
And The Flames Went Higher C G

And It Burns, Burns, Burns
The Ring Of Fire C G
The Ring Of Fire C G

The Taste Of Love Is Sweet
When Hearts Like Ours Meet
I Fell For You Like A Child
Oh,But The Fire Went Wild

CHORUS
I Fell Into A Burning Ring Of Fire
I Went Down, Down, Down
And The Flames Went Higher
And It Burns, Burns, Burns
The Ring Of Fire
The Ring Of Fire

Love Is A Burning Thing
And It Makes A Fiery Ring
Bound By Wild Desire
I Fell Into A Ring Of Fire

I Fell Into A Burning Ring Of Fire
I Went Down(down), Down(down), Down(down)
And The Flames Went Higher Higher Higher

I Fell Into A Burning Ring Of Fire
I Went Down(down), Down(down), Down(down)
And The Flames Went Higher Higher Higher

środa, 12 października 2011

Teść wie swoje

Tak się złożyło, że na skutek różnych zawirowań rok temu zamieszkaliśmy u teściów. Teściowa jest uroczą kobietą i nawet jeśli zrobi coś nie po naszej linii, ciężko jej odmówić dobrych intencji. Teść natomiast, teść wie swoje i rzeczywistość nie ma wyboru, jeśli nie chce zostać zignorowana, musi się ugiąć ;).


Historia z brodą ale niezbyt długą:

Zaparzyłam sobie herbatę. Zrobiłam 2 czy 3 rzeczy, wróciłam po nią do kuchni, siadłam i piję. Smak od początku wydał mi się podejrzany ale tak już teraz mam, dzień wcześniej podobnie paskudnie smakowały mi orzechy ziemne i razowe pieczywo, teraz pewnie przyszła kolej na herbatę, naturalna kolej rzeczy. Piję, piję aż dopiłam i co zobaczyłam na dnie? Rybie flaki i łuski.
Zła jak osa udałam się do teścia, żeby zapytać dlaczego mi wrzucił rybie flaki do herbaty. Byłam przekonana, że zrobił to niechcący i nawet nie zauważył ale ciążowy temperament nie pozwolił mi sprawy zmilczeć. Idę i co słyszę? "Po pierwsze nie do herbaty tylko do esencji a po drugie wcale nie dużo!".

No i jak tu go nie kochać?

wtorek, 11 października 2011

Testujemy Aladdin Bento box

Aladdin Bento Box pojawił się u nas 8 dni temu jako odpowiedź na trudne pytanie: co dać na urodziny Przyszłemu Ojcu, który wszystko ma i niczego nie chce? Pytanie doczekało się nieoczywistej odpowiedzi: najlepiej pudełko na żywność. Przyszły Ojciec wykazuje bowiem godną pochwały cechę - sam z siebie zabiera jedzenie do pracy. Twierdzi, że koledzy nie śmieją się bardzo kiedy podczas przerwy wyciąga pudełka i słoiki.
Prezentowe pudełko miało spełniać następujące kryteria:
  • obecność przegródek
  • szczelność
  • możliwość podgrzewania w kuchence mikrofalowej
  • pojemność godna Przyszłego Ojca
Po dłuższych deliberacjach  wybór padł na  Aladdin Bento Box:
 Według specyfikacji producenta
  • zastaw składa się z 2 dających się łączyć pudełek o pojemności 0,35 i 0,6 litra
  • zawartość pozostaje zimna albo ciepła przez 4 godziny (0.35L) / 5 godzin (0.6L) kiedy pudełka są połączone
  • 100% szczelny
  • pudełka bez pokrywek można bezpiecznie podgrzewać w kuchence mikrofalowej
  • wolny od BPA
  • można go myć w zmywarce
 Podstawowa z mojego punktu widzenia zaleta to możliwość zabrania ze sobą 3 różnych potrawy (np. ryżu, curry i surówki) bez ryzyka wymieszania. Tutaj ujawnia się jedyna zaobserwowana wada systemu: przegródka pasuje tylko do większego pudełka, nadal jednak pozostaje nam szereg możliwości upakowania różnych ilości jedzenia w różnych konformacjach.

W związku z tym, że Przyszły Ojciec ma w pracy dostęp do mikrofalówki, nie przykładałam wielkiej uwagi do obietnic związanych z zachowywaniem temperatury, aż do momentu, kiedy okazało się, że spełniają się w 100% i kwestia mikrofalówki straciła na znaczeniu. Okazało się mianowicie, że jego ulubiona zupa pomidorowa z makaronem dojechała do pracy w całości a po 5 godzinach nadal była gorąca.

Nawiązujący do japońskich pudełek do bento termos zachwyca starannością wykonania i funkcjonalnością. Nie zaskakuje, że został uhonorowany nagrodami Red Dot Design Award 2009, iF Product Design Award 2010 i Design Plus Award 2010. A deser coś, co dodatkowo poprawiło mi humor: Aladdin Bento Box wykonany jest w 95% z polipropylenu pochodzącego z odzysku :).

Może i kojarzy się odrobinę z babciną piętrową menażką ale jest to menażka w kosmicznej technologii :).

sobota, 8 października 2011

Wszechświat się rozszerza

Dokładnie tak. Mam na to niezbite dowody. Za każdym razem kiedy idę w znane miejsce znajduje się ono dalej niż poprzednio. Od sklepów "po sąsiedzku" dzielą mnie teraz  całe lata świetlne, nawet przychodnia się oddaliła a dotarcie tam wymaga wiele czasu, sapnięć i odpoczynków.
A bobas pewnie siedzi i zaciera ręce: im wszystko jest dalej, tym bobas jest bliżej :)

piątek, 7 października 2011

Jesień

Mój rok dzieli się na dwie podstawowe pory: warzywną i kiełkową. Dziś rano obudziłam się z przemożną potrzebą kiełkowania. Zastanawiałam się przez chwilę czy to już, ale ostatecznie potrzeba kiełkowania zwyciężyła. Zalałam w filiżankach moje ulubione nasiona: brokuła, lucernę i rzodkiewkę i przypomniałam sobie fragment z jednej z moich ulubionych książek:

"- Tatusiu! - zawołał Muminek. - Nic nie zauważyłeś? Mamy lampę!
 - Tak - rzekła Mama Muminka. - Uznałam, że powinniśmy zapalić lampę, bo wieczory zaczynają być długie. Właśnie dziś miałam takie uczucie.
 - Ale w ten sposób zakończyłaś lato - powiedział Tatuś. - Nie należy zapalać lampy, dopóki lato naprawdę nie minie.
 - Potem jest już jesień - rzekła Mama cichym głosem."
T. Jansson, Tatuś Muminka i morze


 
 

Testujemy ałun

Bobas mnie zmienia. Oprócz zmian łatwo dostrzegalnych jak dyniowaty brzuch, pajączki na dekolcie czy syfki na karku, wprowadza też zmiany subtelniejsze: wywołuje pęd sprawdzania, testowania i szukania nowych rozwiązań w miejsce tych, które latami bardzo dobrze dobrze się sprawdzały. Tym razem padło na dezodoranty.

Po przeczytaniu wielu optymistycznych opinii w internecie, za 24 zł nabyłam w Rossmannie kryształ ałunu:
Skład: Ammonium Alum
Wcześniej stosowałam Antidral, który zaskakująco skuteczny w walce z poceniem, masakrował moje pachy i jego mniej jadowitą i trochę mniej skuteczną wersję: Bloker Ziaji.

Stosowanie: zwilżyć przed użyciem, stosować na umytą skórę
Pierwsze wrażenia: Hurra! nie pachnie wcale nic a nic! Jest ze 2x cięższy niż zwykły dezodorant. Cena dosyć wysoka ale po pierwszej aplikacji dochodzę do wniosku, że mogę nie zdążyć go zużyć za swojego życia. Pora na test terenowy.  Wybrałam spacer nordic walking i powrót po schodach na 4 piętro w starym budownictwie. Sapałam i zipałam jak parowóz, pod pachami pojawił się delikatny ślad wilgoci ale nie było go widać na ubraniu. Do wieczora nie pojawił się żaden zapach. Wydaje się, że działa :).

Po 3 dniach: Ałun ujawnił bardzo przyjemną cechę: zastosowany na skórę bezpośrednio po goleniu pięknie łagodzi i niweluje mój wielki problem: czerwone kropki. Mokre nogi, pachy i inne takie przetarłam kryształem - podrażnienie od razu zniknęło. Niestety nie  uchronił mnie do końca przed poceniem. Przy wysiłku jakim było dostanie się do przychodni pojawiło się uczucie wilgoci ale bez mokrych plam. Kolejny krok: kombinacja alpejska - ałun po myciu plus Bloker raz na 2-3 dni.

Po kolejnych 4 dniach:  Ałun plus Bloker co 3 dni to jest kombinacja przy której zostanę. Zobaczę jeszcze co powiem latem ale tym czasem działa rewelacyjnie. Antykropkowy efekt podepilacyjny też się utrzymał i to jest chyba największe odkrycie jeśli chodzi o ałun.

wtorek, 4 października 2011

Bobas w datach i centymetrach

Bobas ma 22 tygodnie i 3 dni, prawie 20 cm od czubka głowy do kuperka (30 cm do pięt), 98 cm obwodu i 6 kg na plusie w maminym brzuchu.
22.05, siedmiodniowy podówczas bobas, spowodował pierwsze ale bynajmniej nie ostatnie rewolucje żołądkowe.
Pierwszy raz nieśmiało pokazał się 29 maja:
31.05 nie było już wątpliwości: bobas nadchodzi:
21.06 po prawie miesiącu gryzienia paznokci zobaczyliśmy 0,97 cm bobasa we własnej osobie:
Od tej pory bobas rósł i piękniał, 27.07 miał już 6,15 cm:
A 12.09 obdarzył nas pierwszym, trochę demonicznym, hollywoodzkim uśmiechem:
 O pierwszej, cienkiej kreseczki, bobas stopniowo nabierał ciężaru gatunkowego, by w końcu awansować na lokalne centrum wszechświata.

Bobas obrasta w rzeczy potrzebne i zupełnie zbędne

Bobasa jeszcze nie ma, ale już od paru tygodni zajmuje coraz więcej miejsca w szafach, szafkach i na półkach. Pojawia się też coraz więcej pytań typu: co zrobić żeby bobas miał dobrze i żeby przy tym nie oszaleć i nie zbankrutować. Niestety dopóki bobas nie przetestuje wszystkiego na własnej skórze, pozostaje mamine wyczucie, które na dziś dzień podpowiada następujące rzeczy:
-większość bobasowej wyprawki będzie pochodzić z drugiej ręki,
-bobas będzie pieluchowany w większości wielorazowo, na początku w zestawach otulacz i pieluszka, a kiedy dupina podrośnie, w kieszonkach