wtorek, 21 lipca 2015

Szybko poszło, Pyza wzięła i urosła

Pyza, zaczęła powtarzać, potem mówić a teraz to nawet pyskuje. Nazywa części ciała, śpiewa piosenki o krasnoludkach, misiach, kołysanki. Nie chodzi tylko biega. Najpierw pędzi pyzaty brzuszek, a potem gonią go, ledwie nadążając, pyzate nóżki. Bo Pyza nadal jest pyzata, chociaż siatki centylowe tego należycie nie oddają (wzrost - 74 centyl, waga - 50). Wszystko, co może być w dziecku okrąglutkie, u Pyzy takie właśnie jest. Wszystko, co zazwyczaj jest raczej wydłużone, u Pyzy się chociaż trochę zaobla.





A Bułeczka - Gabusia, ostatnio Robot ("mamo, jestem bardzo przydatnym robotem, kuchennym" ;)) płynnie przeszła z buntu dwulatka w bunt czterolatka, i trochę strach rozwijać temat ;).

czwartek, 9 kwietnia 2015

Czytelnictwo bierne ;)

Dziewczynki, bądźcie przez chwilę cicho, bo mama oszaleje. I kto wam będzie wtedy czytał książeczki?
Tata!- Bułka miała gotową odpowiedź
Tata nie, bo tata chodzi do pracy.
Żeby zarabiać pieniądze?
Żeby zarabiać pieniądze.
Na jedzonko? - poinformowała się Bułka
Na jedzonko. Ty będziesz musiała czytać Pyzie książeczkę o lisku.
Ja?! Ojej, Mario, lepiej bądź cicho!

poniedziałek, 16 lutego 2015

Coś za coś

Staram się bardzo, żeby mój ultramaratoński zapęd jak niejmniej dotknął dziewczynek. 5x w tygodniu biegam kiedy już śpią, tylko w niedziele z rana wychodzę na 1,5-2 godziny.
Gotuję 2 obiady. Staram się mieć tyle siły i cierpliwości ile miałam zanim zabrałam się za realizację tego szalonego projektu. Ale w jednym poległam z kretesem: z karmieniem Pyzuni. Mleko się skończyło. Pyza lubi pojeść, potrafi nieraz wciągnąć większą porcję niż ja. Mleka też by sobie konkretniej skubnęła, ale cóż, kiedy nie ma. Dziś, po trwającym godzinę międleniu się laktatorem nie udało się udoić nawet 40 ml.
Pyza złości się, że aprowizacja zawodzi, i powoli zaczyna mieć dosyć tematu. A ja, po niecałych 14 miesiącach karmienia żałuję, że to już koniec. Bo chciałoby się jeszcze. 
A żeby ponuro nie kończyć czegoś, co tak naprawdę jest po prostu nowym początkiem, wrzucam fotkę moich aniołeczków ;).

środa, 11 lutego 2015

Ultramatka z urokiem

Znowu mniej mnie tutaj ale tym razem przynajmniej mam dobry wykręt :D!
Postanowiłam przebiec ultramaraton. 
Jak do tego doszło? Ano w moim najlepszym stylu - znów zadziałał "jaknieurok" ;).

Jakiś czas temu ostatecznie rozsypała mi się gospodarka wodna. Proces autoimmunologiczny, który wcześniej spożył moją trzustkę, właśnie skończył z podwzgórzem. Trochę poleżałam w szpitalu (wysypiając się przy tym na oba boki ;) ) a pod koniec grudnia wyszłam do domu z rozpoznaniem Diabetes insipidus - ośrodkowa moczówka prosta. Choróbsko, które kazało mi wypijać po 7-10, czasem 12 litrów w ciągu doby a potem pokątnie sikać na klombach. Rzadki fart, zupełnie w moim stylu, bo przypadłość ta dotyka 3 osoby na 100.000. W postaci autoimmunologicznej znakomicie mniej.

Jak Ty dajesz radę? Posypały się pytania. Nie pozostało mi zatem nic innego, jak udowodnienie światu i, chyba w pierwszej kolejności sobie samej, że "znakomicie, dziękuję".
Znacie na to jakiś lepszy sposób, nie wymagający wyprawy w Himalaje, niż przebiegnięcie 100km? Ja nie, dlatego postanowiłam w czerwcu zmierzyć się z ultramaratonem. 

A teraz trenuję zawzięcie żeby mieć szanse podołać przedsięwzięciu :). Można o tym poczytać o tutaj. Każde kciuki na wagę złota!

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Bułka wie swoje!


Bułka: Mama, ja chciała bić sirenka (Mamo, chciałabym być syrenką)
Matka: Chciałabyś mieszkać pod wodą i mieć rybi ogonek?
Bułka: Nieeeee-eee... Duzie cycuszki!

Wiadomo nie od dziś, że dzieci są bardziej spostrzegawcze niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Ale żeby aż tak?


Syrenka z biustem stąd.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Matka i jej zespół ;)

- Dzień dobry, co u ciebie słychać?
- Odłóż to! Dziękuję, wszystko dobrze, a u ciebie? Jeszcze nie siusiaj!
   Nie siusiaj, nie siusiaj... już możesz.
- W prządku, wszyscy zdrowi.
- Wyjdź z dziury! Bardzo się cieszę.
   Macie jakieś plany na najbliższy weekend? Wypluj szyszkę!
- Mamy, ale za to w kolejny jesteśmy wolni.
- Cudownie! Zejdź ze stołka!

Dziś znowu usłyszałam, że kiedy rozmawia się ze mną przez telefon, można odnieść wrażenie, że cierpię na zespół Tourette'a ;)

czwartek, 15 stycznia 2015

O Pyzie, która urosła

Obiecałam sobie, że napiszę żeby nie przepadło. I tak nie nigdy nie dowiem się kiedy Pyzunia postawiła pierwszy krok, kiedy wyrósł jej czwarty ząb. Miałam zapisać ale zamiast tego poszłam spać. Albo rytmicznymi krokami odmierzałam przedpokój ze smutnym zębołakiem na rękach. A może składałam kolejną miskę prania? Nie pamiętam. Nawet nie wiem kiedy zniknęło miejsce na tę uważność i wyczekiwanie, które tak wyraźnie naznaczyło pierwszy rok Bułeczki. Pyza urosła nie wiadomo kiedy, niejako przy okazji codziennej krzątaniny. Gdzieś między gotowaniem a zmianą pościeli, zorientowałam się nagle, że mój bobasek zniknął. Że w jego miejsce pojawiła się pyzata dziewczynka, która w drugi rok życia wkroczyła na własnych nogach, (chociaż nadal wygodniej jej na czterech), wyposażona w cztery, ostre jak szpileczki zęby i celując pulchnym paluszkiem oraz rzucając stanowcze "da!", postanowiła zawładnąć wszystkim, czym bawić się absolutnie nie powinna.
Pyza to pogodne stworzenie o rumianych policzkach, tłuściutkich paluszkach, wielkich oczach okolonych długaśnymi rzęsami i okrągłej główce, na której pojawiają się pierwsze loczki. Ogólnie można odnieść wrażenie, że wszystko co może być u malucha okrągłe, takie właśnie u niej jest. 
Mimo swoich prawie 10 kg, nadal najbardziej na świecie lubi siedzieć u mamy na rękach, wczepiona jak rasowy makak, co się przekłada na lordozy i inne kifozy, ale ja miałam nie o tym. Rozłąkę znosi bardzo źle. Nawet szybki prysznic matki okupiony jest rzewnymi łzami, obficie zraszającymi drzwi łazienki.
Apetyt Pyza ma niezgorszy. "Mniam mniam" padło z jej ust zdecydowanie wcześniej niż "tata". Zjedzenie przy niej czegokolwiek to duża sztuka. A dzięki swojemu podjadactwu można już w zasadzie stwierdzić, że je to co reszta rodziny. Nadal się jeszcze karmimy, chociaż coraz rzadziej i pewnie już niedługo Pyza zarzuci cyckanie.
Z Bułką dogadują się wybornie, co nie oznacza, że nie dadzą sobie od czasu do czasu po razie ;).
Ale to już zupełnie inna historia.

wtorek, 18 listopada 2014

Przy dziecku się tyje...

...mówlili. Może i tak, ale nie przy moich dziewczętach. "Mama, ja jajo sjem" oznajmia Bułka zanim jeszcze dobrze otworzę paszczękę. "Mamo, ja chap, chap japko! Ja japko prosi!", "Ja bułka z serem!", "Ja siasia (owsianka)", "Mamo, będzie pikka (pizza)?", "Ja sje sałatka z ribką", "Buraka, buraka!". Słowem wszystko, co tylko przypadkiem znajdzie się na moim talerzu a w bułkowym zasięgu wzroku. Nikt nie wie dlaczego tak jest, ale  sokoro matka się na to zasadza, znaczy musi być smaczniejsze niż to z własnego talerza. To pewne!
Pyza w tym czasie wisi przy coraz luźniejszych w pasie spodniach i mamrocząc pod nosem "niam, mniam, niam" patrzy w kierunku mojego dekoltu z miną kanibala na diecie. Z jakiegoś powodu z rozszerzania diety, a jadła już naprawdę bardzo rozmaite potrawy, płynnie przeszła w zawężanie i teraz czas spędza przyssana jak przerośnięty noworodek (żeby nie powiedzieć dosadniej), i wcina tylko nogi dyndają.
A matka, zamiast, jak jej z ponurą miną wieszczyli, tyć przy drugim dziecku, kupuje nowe spodnie. 
Przynajmniej ma pretekst ;).

czwartek, 16 października 2014

Od czego zacząć po tak długiej przerwie? Może od tego, że mieszka nam się bardzo dobrze. Nie wiedziałam, że mieszkanie na swoim to aż taka radość. I, że aż tak dobrze jest mieć wokół domu zieleń, poznawać sąsiadów, słyszeć ptasie śpiewy i sprawdzać w warzywniku co dzisiaj na obiad. Mieszkałam tu parę lat ale wtedy patrzyłam inaczej. Chyba to dzieci wszystko zmieniły. A może wiek? Dobiegam 33 urodzin i zaczynam doceniać ganiające się wiewiórki.
Lada moment zacznę wzdychać: "ach, ta młodzież" ;)

Dziewczynki rosną. Bułeczka tak dużo już potrafi! I tak dużo rozumie. A Pyza goni ją na tłustych nóżkach - wstaje, puszcza się, stawia pierwsze kroki. Mówi mama. 
Nie wiem kiedy minęło lato. 
Mam nadzieję, że końcówkę jesieni i zimę zdążę zauważyć.